Dlaczego lepiej dawać niż brać.
 Oceń wpis
   

 

Wiele osób pyta się mnie o to co mną kieruje, że prowadzę darmowe warsztaty, że piszę bloga i poświęcam na to wszystko czas, skoro nie zarabiam na tym ? Ano nie jest to tak do końca prawdą. Już dawno temu przeczytałem zdania, które mocno zapadły w mojej pamięci i od tamtej pory staram się do nich stosować w moim życiu. Chodzi o to, żeby dawać jak najwięcej. Dawać ludziom od siebie tyle ile tylko możemy – dzielić się wiedzą, umiejętnościami, pomagać w sposób materialny, dystrybuować dobra, które posiadamy. To bardzo „przyrodnicze” i uniwersalne podejście. Dlaczego warto ? Im więcej dajemy, tym więcej otrzymujemy. Być może to zdanie jest niekomfortowe dla wielu z Was, a jednak to prawda. Wszystko w przyrodzie krąży i jest w stanie równowagi, wszystko w ekonomii jest w stanie równowagi, wszystko we wszechświecie jest w stanie równowagi. Jeżeli więc pozwalasz na to, żeby dobre rzeczy płynęły od Ciebie, to one z całą pewnością wrócą… Może nie zawsze od tej samej osoby, ale wrócą. Stosując się do tej zasady sam zaznaję w swoim życiu wiele dobrego. Klika razy okazywało się, że moje wysiłki aby pomóc komuś innemu niczego nie przyniosły, a człowieka to smuci, bo naturalnie czuje, że przydałoby się chociaż słowo dziękuję. Nie zawsze tak jednak jest i to jedna z rzeczy, która może zniechęcić po drodze. A jednak, jeżeli coś robimy wystarczająco często, to wchodzi nam to w nawyk.
W nowoczesnej interpretacji, dla osób mniej wierzących w tego typu prawa, dam inny przykład.
W zeszłym tygodniu prowadziłem za darmo warsztat z hierarchii wartości, podzieliłem się narzędziem coachingowy z 30 innymi osobami. W kolejnych dniach po wykładzie wróciły do mnie 3 osoby. Jedna zapisała się na kurs Noble Manhattan Coaching której przewodzę w Polsce, z jedną zanosi się na ciekawą współpracę medialną, a jedna zainteresowała się coachingiem dla siebie. Ktoś mógłby powiedzieć – zwykła promocja siebie i sprzedaż. Być może… Skoro w ten sposób to sobie tłumaczy, to dobrze. Jeżeli na zasadzie promocji siebie będzie dawał, też dobrze :) Kolejna rzecz – piszę bloga, co tydzień dzielę się wiedzą i doświadczeniami zamiast trzymać je zazdrośnie dla siebie – również zgłasza się do mnie sporo osób w przeróżnych kwestiach i przekonuje się do mnie i współpracy ze mną, dlatego, że dostali ode mnie coś. Obie strony są zadowolone. Po raz kolejny promocja siebie i sprzedaż ? Nie, ja daję z siebie i po prostu wiem, że to wróci do mnie…
Ostatnio wpadłem na ciekawą analogię. Otóż angielskie słowo „Sell” – SPRZEDAWAĆ pochodzi od staro saksońskiego słowa „Sellian” i staro fryzyjskiego „Sella”, a słowo to oznacza DAWAĆ…
Zauważyłem, że często odnoszę się do filmów. Tym razem również polecam w kontekście tego co napisałem film „Podaj dalej”. Podsumowując - niezależnie od Waszego podejścia, dawajcie od siebie dużo, jak najwięcej, z całą pewnością nie pożałujecie.
Dobrego tygodnia.
Komentarze (1)
Znaczenie wartości w naszym... A co mi tam Buenos Aires...
Najnowsze komentarze
2012-05-09 13:19
Błażej Kolejny ;):
Modele coachingowe - cz.1 z 2
W określaniu celów, S w akronimie SMART oznacza Simple - prosty (wyrażony w prostym,[...]
2012-03-16 16:58
Ł.Wieczorek:
Coaching blog - powrót Wieczorka
Cóż, życie....robię co mogę. Pocieszam się tym, że robię dla coachingu wiele dobrego w inny[...]
2012-03-07 19:09
Piotr Rygorowicz:
Pytania odkrywające i rozbrajające ograniczające przekonania
Człowiek jest jak książka (autorem jest życie). Tylko on sam "siebie" nie przeczytał. Jeśli[...]
O mnie
Łukasz Wieczorek
Na stałe związany z Instytutem Rozwoju Biznesu gdzie pełni rolę Dyrektora ds. Rozwoju. Praktyk biznesu, ponad 10 lat w międzynarodowych korporacjach, wieloletni dyrektor sprzedaży i menedżer, uczeń Gerarda O'Donovana, coach, mąż i ojciec, zapaleniec. Zawsze do usług... lwieczorek@irb.pl
Archiwum
Rok 2011
Rok 2010