2010-03-19 23:41
Dzień w którym powinienem uzupełnić bloga zaskoczył mnie w Sosnowcu i Dąbrowie Górniczej. Dla profanów, to Śląsk, dla znających się na rzeczy – Zagłębie. Są jeszcze podobno Żabie Doły, ale to już jest wyższy poziom zaawansowania – może ktoś z czytelników pomoże. Mnie na tą chwilę wystarczy poziom, na którym rozróżniam Śląsk od Zagłębia, a mieszkańcy są i tak bardzo zadowoleni z tego faktu. Wystarczy więc szanować miejscowe zwyczaje i można sprawić wielką radość innym J Tak czy siak miałem tu kilka ciekawych spotkań biznesowych i jakżeby inaczej, nie obeszło się bez dyskusji dotyczących coachingu. Zaczęło się, jak to często bywa, od samych podstaw coachingu, a mianowicie od sławnych już 4 głównych filarów coachingu.
W różnych opracowaniach spotkałem się z opisami wszystkich 4-rech. Jeden z nich podawany jest jednak zamiennie. Oznaczę je w takim razie dla naszych potrzeb jako filary 4 oraz 4 i pół. Jak by nie patrzeć mamy więc 4 i pół głównych filarów :)
Po kolei:
Filar 1 – Coach nie ma odpowiedzi
Filar 2 – Coach nie może oceniać
Filar 3 – Coach nie może być dyrektywny
Filar 4 – 90% coachingu indywidualnego odbywa się zdalnie
Filar 4 i pół – Klient płaci za coaching z góry
FILAR 1
Coach nie ma odpowiedzi dla Klienta – to główna Zasada i podstawa coachingu. Numero uno.
Będąc coachami spotkacie się z różnymi reakcjami związanymi z brakiem jakichkolwiek odpowiedzi na zadawane przez Klientów pytania i będziecie się z tym zmagać. „Słuchaaam?! Nie rozumiem! To ja Ci płacę tyle pieniędzy, a Ty mi nawet nie możesz odpowiedzieć na proste pytanie albo doradzić ?” – tak możecie się pytać, szanowni Klienci. Odpowiedź coacha będzie jednak brzmiała zawsze tak samo „Tak. Nie udzielę Ci żadnych odpowiedzi…” Taka jest prawda.
Bazuje to na czymś, co Einstein powiedział w latach 30-tych ubiegłego stulecia, a mianowicie (wybaczcie niedoskonałe tłumaczenie):
„…Aby rozwiązać problemy, którym stawiamy czoło w życiu, musimy uzyskać dostęp do wyższego poziomu naszej inteligencji niż ten, który wykorzystaliśmy aby stworzyć ten problem na samym początku…”
Mamy tu więc wypływające z wypowiedzi Einstein’a, geniusza wszechczasów, dwa przesłania.
Pierwsze może brzmieć dla nas trochę mało komfortowo i jest takie, że my wszyscy, czegokolwiek doświadczamy w naszym życiu, sami to tworzymy. Prawda jest taka, że my wszyscy jesteśmy jak magnes, który przyciąga to, o czym sami myślimy. Nie jest to jednak wygodne dla wielu ludzi, wielu będzie się czuło źle z takim postawieniem sprawy, bo naturalne dla nas jest to, że obwiniamy wszystkich innych o to, co nas spotkało. Wyciągając palce na zewnątrz w kierunku innych, czujemy się lepiej, niż gdybyśmy wskazywali na siebie. Jest nam łatwiej szukać winnego wśród innych, niż spojrzeć w lustro i obwinić samego siebie. Nie wiem jak wy, ale ja często jestem świadkiem rozmów w stylu „To przez Ciebie jestem taki zdenerwowany!”, „ To twoja wina, że nie dostałem awansu!” itp. Prawda jest jednak taka, że każdy z nas kreuje swoje własne Zycie poprzez miliony decyzji podejmowanych w każdej sekundzie, godzinie, tygodniu, miesiącu… i na każdym kroku. To jest ta decyzja, czy zapalić jeszcze jednego papierosa, czy nie. To ta decyzja, czy wypić jeszcze jednego drinka, czy nie. To ta decyzja, czy zostać w domu i oglądać kolejne 3 godziny telewizor, czy wziąć bliskie nam osoby i pójść na spacer. To ta decyzja, czy zwiąże się z takim samym typem osoby… po raz kolejny… To są tego typu decyzje, całe miliony, które podejmujemy sami i które kreują naszą rzeczywistość, tworzą nasze Życie.
Mi osobiście się to podoba, bo oznacza, ze jeżeli coś mi się w moim życiu nie podoba, sam mogę dokonać zmiany! Nie potrzebuję rycerza na białym koniu, który mnie uratuj.
Drugie przesłanie tezy Einsteina odnosi się do niesamowitej wewnętrznej siły i nieograniczonych zasobów jakie posiadamy wewnątrz nas, jako istoty ludzkie. Mamy w sobie wewnętrzne światło i moc sprawczą. Ta moc jest tak ogromna, że gdybyśmy ją sobie uświadomili w całym jej ogromie, to chyba musielibyśmy się położyć na tydzień do łóżka z wrażenia i szoku J Każdy człowiek ma w sobie potencjał, jak żołądź z którego wyrasta gigantyczny dąb. Mamy więc dostęp do wszelkich zasobów, jakie kiedykolwiek mogłyby być nam potrzebne, aby osiągnąć w życiu to, czego pragniemy. Problem jest w tym, że nikt nigdy nas tego nie nauczył…. Nikt nie wziął nas jako małych dzieciaków i nie pokazał jak wykorzystać na zewnątrz to, co mamy wewnątrz. Dotyczy to też naszych wartości.
Jeeli wśród czytelników tego bloga znajdzie się choć jeden nauczyciel lub lekarz, pielęgniarka czy osoba zajmująca się chorymi i cierpiącymi, to wiedzcie, że chylę przed Wami czoła. Piszę to z rozmysłem, bo nauczyciele, to ludzie, którzy wyposażają nas i nasze dzieci na dalszą drogę. Dają nam wiedzę, uczą świata i życia, kształtują w dużej mierze nas i nasze charaktery. Z kolei lekarze, pielęgniarki, ludzie z szeroko rozumianej opieki społecznej, to osoby, które są przy nas i naszych bliskich,kiedy jesteśmy chorzy i cierpiący, umierający, potrzebujemy drugiej osoby i wsparcia, pocieszenia. I to własnie nauczyciele i druga opisana grupa są według mnie prawdziwymi bohaterami dzisiejszych czasów. A żyjemy niestety w świecie w którym wartości zostały postawione do góry nogami! Bo tym bohaterom właśnie, jakże ważnym osobom, jako społeczeństwo płacimy kwoty tak nieznaczne, że ledwie wystarczają im na życie... A w tym samym czasie, potrafimy płacić wręcz obrzydliwe kwoty tym, którzy biegają po boisku i kopią nadmuchiwaną skórzaną piłkę ku uciesze milionów... Czy takie są Wasze prawdziwe wartości ?
Jedną ze wspaniałych rzeczy związanych z coachingiem jest to, że pomaga on dotrzeć do wewnętrznych zasobów i prawdziwych, ukrytych w głębi nas wartości.
c.d.n.
Komentarze (0)
Kategoria
coaching



