Znaczenie wartości w naszym życiu, a coaching
 Oceń wpis
   

Jeżeli ktoś chciałby wziąć udział w warsztacie i zobaczyć narzędzie pozwalające na zhierarchizowanie wartości, zapraszam do Warszawy dzisiaj wieczorem.

Zapisy: http://bit.ly/3hHu1V . Wstęp za darmo.

Miejsce: Warszawa, Centrum ekoJa, ul. Bohdanowicza 5 - okolice skrzyżowania Żwirki i Wigury z Racławicką. Na mapie: http://bit.ly/dCrP8P.

 

Dzisiaj o 18:45, na comiesięcznym spotkaniu  Coaching Support Group, prowadzę w Centrum ekoJa w Warszawie krótki warsztat dotyczący wartości w coachingu. Przedstawię ciekawą metodologię/narzędzie, dzięki któremu można zrobić zdjęcie naszych wartości na daną chwilę życia i zhierarchizować je. Zapraszam serdecznie.

 Dlaczego akurat wartości ? Mam tego całą listę i za chwilę się nią z Wami podzielę. Co jednak jest najważniejsze dla mnie i procesu coachingowego, a w rezultacie dla naszych Klientów, to to, że dzięki ustaleniu hierarchii wartości danego człowieka, możemy gładko przejść do ustalania celów. Wielu ludzi dąży przez trwające latami kawałki swojego życia, do osiągnięcia danego celu. Latami całymi zbiera ktoś, dajmy na to pieniądze, żeby kupić wymarzony samochód sportowy. A kiedy już się to udaje, to okazuje się, że kupno było tylko celem samym w sobie, ale nie wniosło nic do życia i nie spowodowało w nim zmian, nie uszczęśliwiło tej osoby w najmniejszym stopniu. Skaldowie śpiewali - "...nie o to chodzi, by złapać króliczka, ale by gonić go...", w innym kontekście, ale można to przełożyć na wszystkie pozostałe dziedziny życia. Pozwolę się nie zgodzić z tym stwierdzeniem. Jaki jest sens poświęcania się i podporządkowania życia danemu celowi, skoro nie odniesie to wpływu na jego dalszy przebieg ? Ważne jest więc, żeby określać cele na bazie swoich wartości.

W czym pomagają nam wartości:

 

Pomagają dokonywać wyborów

Kiedy masz jasność co do swoich wartości, czyni to owe wybory łatwiejszymi, np. kiedy chcesz zrobić krok w sprawie swojej kariery, a obecna praca nie spełnia żadnych z twoich

wartości związanych z karierą, to mało prawdopodobne abyś się w niej realizował.

 

Pomagają naturalnie prześwietlać i filtrować

Wartości pomagają lepiej prześwietlać i filtrować wydarzenia, niespodzianki i ludzi, których spotykamy na naszej drodze. Jeśli nie jesteś pewien jak zareagować na osobę, problem czy możliwość – zdaj się na swoje wartości. W skrócie, wartości umożliwiają nam pozbycie się z życia tego, co do niego nie pasuje oraz włączenie do życia tego, co pasuje.

 

Zwiększają poczucie kierunku

Klienci często przychodzą do nas bo chcą znaleźć kierunek w życiu. Określanie wartości pomaga im odzyskać lub zwiększyć ich poczucie kierunku. Wartości mogą służyć za kompas według którego można ułożyć swoje całe życie.

 

Zwiększają poczucie szczęścia i spełnienia

Wszystkie nasze cele, marzenia i chęci są jedynie środkami dla spełnienia naszych wartości. Stąd też pomoc klientowi w poczuciu własnych wartości umożliwia im rozpoznanie co jest ważne w ich życiu i jako skutek stanowi katalizator dla szczęścia i spełnienia.

 

Są niezbędne dla znalezienia twojego celu / kierunku w życiu

Czasem klienci przychodzą na coaching ponieważ chcą znaleźć cel w życiu lub nowy kierunek. Określenie ich wartości jest niezbędnym krokiem w tym procesie, gdyż bez wiedzy o własnych wartościach ciężko byłoby znaleźć twój cel / kierunek.

 

Pomagają ustalić lepsze cele

Kiedy ustalamy cel, dobrze jest sprawdzić go względem naszych podstawowych wartości. Czy pasuje albo wyraża jedną lub dwie z nich? Jeśli tak, wtedy jest wartościowy.

 

Zwiększają motywację i mogą stanowić katalizator dla celu

Cele ułożone względem wartości zwykle znaczą więcej ponieważ są motorem dla nas aby uświadomić sobie kim naprawdę jesteśmy. Działanie to może stanowić katalizator lub motywację dla podjęcia działań.

 

Pozwalają mierzyć znaczenie naszego życia

Bycie w kontakcie z naszymi wartościami skutkuje podniesieniem naszej świadomości spraw, które są dla nas ważne. Sprawy, które mogliśmy brać za oczywiste, ale jak się okazuje, są niezbędne dla uświadomienia sobie znaczenia, jakie życie ma dla nas samych.

 

Życie płynie łatwiej, kiedy żyjesz zgodnie ze swoimi wartościami

Poprzez ułożenie swoich codziennych działań, decyzji i zachowania według swoich wartości czujemy, że wszystko przychodzi bez wysiłku, że jesteśmy w stanie „swobodnego przepływu”.

 

Konflikt z naszymi wartościami powoduje stres i może oznaczać wysiłek

Kiedy okazuje się, że znaleźliśmy się w okolicznościach, w których istnieje konflikt między naszymi wartościami a działaniem lub zachowaniem, którego się od nas oczekuje, może wywołać to silny stres. Energia, którą pochłania oddalanie się od naszych zasad, wyczerpuje nas i życie staje się walką.

Komentarze (0)
4 i pół nogi coachingu - część czwarta
 Oceń wpis
   

Wczoraj miałem okazję prowadzić sesję zerową z jedną z moich Klientek, która, jak jasno i wyraźnie dała mi do zrozumienia już kilka razy, nie wierzy w ten cały coaching. Dla sportu więc zdecydowała się spotkać i przekonać o swoich racjach :) Miała zadane zastanowić się nad czym chciałaby popracować i wybrać sobie jeden temat/cel/problem. Jak się okazało w chwilę po spotkaniu, Klientka celu żadnego nie ma, wszystko jest dobrze i w najlepszym porządku i niczego nie trzeba poprawiać.

Znakomicie! Przeszliśmy więc do określenia hierarchii wartości w Jej życiu, żeby być może na tej podstawie zidentyfikować obszary do pracy. Zaczeliśmy pracę i po wypisaniu i zdefiniowanu 3 wartości nastąpiła lekka blokada, która po chwili rozwinęła się na 18 różnych ważnych wartości w Jej życiu! :) Po 2 godzinach pracy mamy entuzjastyczne podejście i przynajmniej kilka obszarów, którymi zajmiemy się w kolejnych tygodniach lub nawet miesiącach... nie mówiąc o tym, że priorytet wśród wszystkich wartości ma obszar, którego nigdy nie zidentyfikowałaby wcześniej jako ten najistotniejszy - co sama zresztą ze zdziwieniem stwierdziła... i zakłopotana koniecznie chciała mnie poczęstować obiadem :)

Taki scenariusz powtarza się bardzo czesto, a jednak zawsze sam za każdym razem jestem zaskoczony, co może wynikać z pracy z ludźmi poprzez coachingowe modele. Dlatego może wracam z uporem do namawiania opornych, żeby spróbowali i jestem skłonny powiedzieć w takich chwilach "co łaska"... To jedna z tych rzeczy, które kocham w coachingu - odkrywanie samego siebie przez Klienta i ogromna dawka energii którą Klient dostaje, ale z której czerpie też sam coach.

FILAR 4

90% coachingu indywidualnego odbywa się przez telefon.

Sam zdziwiłem sie niemiłosiernie kilka lat temu, kiedy pierwszy raz zobaczyłem te badania. A jednak. Oczywiście statystyka dotyczy coachingu indywidualnego, czyli Life Coachingu i Executive Coachingu, a konkretnie jego wersji Life. W przypadku Executive Coachingu relacja sesji telefonicznych do osobistych mniej więcej wynosi 50%. W każdym bądź razie, od początku byłem zachwycony taką alternatywą, bo daje ona niesamowite możliwości. Jakie ?

Ano, większość małych firm, a jako coach zwykle jesteście jednoosobową działalnością gospodarczą, zdobywa swoich Klientów z obszaru w którym ma siedzibę. Jeżeli mieszkacie w duzżym, milionowym, czy kilkuset tysięcznym mieście, to prawdopodobnie będziecie w stanie mieć wszystkich Klientów lokalnie i spotykać się z nimi osobiście. Jeżeli jednak wybraliście sobie za miejsce zamieszkania niewielkie miasteczko czy zupełnie odludną okolicę, to odpowiednia dla Was liczba Klientów może stanowić problem. Dlaczego? Dlatego, że możecie jeździć do Klientów, lub oni do Was i spędzić w samochodzie jedną godzinę, półtorej, dwie, dwie i pół..., ale zawsze jest jakaś granica. Wyobraźmy sobie, że dzwoni do Was Wasz Klient. Wy mieszkacie w małej wiosce pod Łodzią, a Klient jest z Gdańska. Dzwoni więc do Was i zwierza do suchawki, że koniecznie musi się spotkać i porozmawiać, żeby rozwiązać najważniejszy problem w Jego życiu. I pyta, czy przyjedziecie do Niego. Co możecie zrobić? Zgadzacie się oczywiście. Możecie jechać do Gdańska Wy, a może przyjechać do Was Klient. Tak czy siak - albo Wy spędzicie 5 godzin w samochodzie w jedną stronę i po godzinnej sesji coachingowej z powrotem 5 godzin, albo taką samą drogę przebędzie Wasz Klient. Oczywiście będzie zadowolony i zostanie z planem do wykonania, żeby rozwiązać trudną sytuację, ale w pierwszym przypadku Wy będziecie musieli obciążyć Klienta za cały dzień pracy. W samochodzie nie popracujecie... W drugim przypadku Klient spędzi cały dzień w samochodzie z dala od swoich spraw, obowiązków, zajęć, rodziny itp.... Jeżeli sesja zostanie przeprowadzona przez telefon, czy nawet Skype, to mamy sytuację, w której zarówno coach, jak i jego Klient poświęcają na coaching jedną godzinę, a resztę czasu mogą - coachować innych Klientów (coach) lub zająć się swoimi sprawami (Klient). Faktura też będzie za godzinę pracy coacha... Czy musicie prowadzić coaching przez telefon? NIEEEE... nie musicie... to tylko daje wam opcję, że możecie to wykorzystać. Powyższa historia, to nadal ujęcie lokalne. Mam Klientkę, która kilka lat temu postanowiła się spakować i wyjechała układać sobie życie w innym kraju. Ola pochodzi z Sopotu i wyprowadziła się do małej miejscowości o nazwie Rizhao. Rizhao, leży dokładnie pośrodku między Pekinem i Shanghaiem, na brzegu Morza Żółtego w Chinach. Mała miejscowość Rizhao powstała kilanaście lat temu z połączenia kilku chińskich wiosek i liczy sobie 2.800.000 mieszkańców :) Małe miasto, jak na chińskie warunki :) W każdym bądź razie, kiedy ja rozmawiam z Olą, to u Niej jest godzina 16:00, a u nas 8:00 tego samego dnia. Czy miałbym jakiekolwiek szanse na bezpośredni i osobisty coaching z Olą bez telefonu czy Skype'a ? Nie wydaje mi się... Jak każdy szanujący się coach, mam też swojego coacha mentora/supervisora. Moja wspaniała mentorka, Wendy, jest brytyjką, ale kilka lat temu przeprowadziła się do Andaluzji i hoduje 30 rasowych koni, prowadząc jednoczesnie coaching z ludźmi z całego śwata. Kiedy do niej dzwonię zwykle słyszę - poczekaj Łukasz, kończę rozmowę z Rio de Janeiro, albo z Dubajem itp. Wendy jest jednym z najlepszych coachów w Europie, mieszka sobie tam, gdzie zawsze marzyła i pracuje przez skype z całym światem. Pozwólcie więc, że zapytam jeszcze raz - czy musimy prowadzić coaching przez telefon ? NIE! To jest tylko opcja, która nam została dana. A dzięki temu my, coachowie, możemy żyć i mieszkać gdzie nam się rzewnie podoba i to my wybieramy miejsce zamieszkania, a nie dostosujemy je do pracy. Większoć ludzi mieszka tam, gdzie jest praca i przeprowadza się do innych miast w pogoni za pracą... Co Wam się bardziej podoba ? Ilu Klientów potrzeujecie i ile godzin dziennie musicie pracować, to już inna kwestia, na inny wpis w blogu - tak czy siak zapewne już możece się domyślać, że ten aspekt również jest bardzo kuszący :)

Jakie są minusy prowadzenia coachingu przez telefon? Zastanawiałem się nad tym wielokrotnie. Począwszy od najwżniejszego, że nie ma bezpośredniego kontaktu z drugim człowiekiam, że nie widać mowy ciała, że słychać tylko głos itp. To wszystko prawda, ale mamy już Skype w połączniu z kamerą internetową, które niwelują 2 z 3 wymienionych czynników, a dodatkowo zostały przeprowadzone psychologiczne badania, ktre pokazują, że my, jako istoty ludzkie jesteśmy w stanie bardziej otworzyć się przez telefon i być bardziej szczerzy, niż podczas spotkania w cztery oczy! Obie formy - osobista i telefoniczna/Skype'owa wydają się więc znakomitym sposobem na prowadzenie coachingu. Prowadzono też badania nad mailową formą komunikcji, tutaj jednak została ona określona jako mało efektywna i możliwa do wykorzystania wyłącznie jako wsparcie dla pocesu coachingowego prowadzonego klasycznie.

Komentarze (0)
4 i pół nogi coachingu, część pierwsza z czterech i pół
 Oceń wpis
   

Dzień w którym powinienem uzupełnić bloga zaskoczył mnie w Sosnowcu i Dąbrowie Górniczej. Dla profanów, to Śląsk, dla znających się na rzeczy – Zagłębie. Są jeszcze podobno Żabie Doły, ale to już jest wyższy poziom zaawansowania – może ktoś z czytelników pomoże. Mnie na tą chwilę wystarczy poziom, na którym rozróżniam Śląsk od Zagłębia, a mieszkańcy są i tak bardzo zadowoleni z tego faktu. Wystarczy więc szanować miejscowe zwyczaje i można sprawić wielką radość innym J Tak czy siak miałem tu kilka ciekawych spotkań biznesowych i jakżeby inaczej, nie obeszło się bez dyskusji dotyczących coachingu. Zaczęło się, jak to często bywa, od samych podstaw coachingu, a mianowicie od sławnych już 4 głównych filarów coachingu.

W różnych opracowaniach spotkałem się z opisami wszystkich 4-rech. Jeden z nich podawany jest jednak zamiennie. Oznaczę je w takim razie dla naszych potrzeb jako filary 4 oraz 4 i pół. Jak by nie patrzeć mamy więc 4 i pół głównych filarów :)
Po kolei:
Filar 1 – Coach nie ma odpowiedzi
Filar 2 – Coach nie może oceniać
Filar 3 – Coach nie może być dyrektywny
Filar 4 – 90% coachingu indywidualnego odbywa się zdalnie
Filar 4 i pół – Klient płaci za coaching z góry
 
FILAR 1
Coach nie ma odpowiedzi dla Klienta – to główna Zasada i podstawa coachingu. Numero uno.
Będąc coachami spotkacie się z różnymi reakcjami związanymi z brakiem jakichkolwiek odpowiedzi na zadawane przez Klientów pytania i będziecie się z tym zmagać. „Słuchaaam?! Nie rozumiem! To ja Ci płacę tyle pieniędzy, a Ty mi nawet nie możesz odpowiedzieć na proste pytanie albo doradzić ?” – tak możecie się pytać, szanowni Klienci. Odpowiedź coacha będzie jednak brzmiała zawsze tak samo „Tak. Nie udzielę Ci żadnych odpowiedzi…” Taka jest prawda.
Bazuje to na czymś, co Einstein powiedział w latach 30-tych ubiegłego stulecia, a mianowicie (wybaczcie niedoskonałe tłumaczenie):
„…Aby rozwiązać problemy, którym stawiamy czoło w życiu, musimy uzyskać dostęp do wyższego poziomu naszej inteligencji niż ten, który wykorzystaliśmy aby stworzyć ten problem na samym początku…”
Mamy tu więc wypływające z wypowiedzi Einstein’a, geniusza wszechczasów, dwa przesłania.
Pierwsze może brzmieć dla nas trochę mało komfortowo i jest takie, że my wszyscy, czegokolwiek doświadczamy w naszym życiu, sami to tworzymy. Prawda jest taka, że my wszyscy jesteśmy jak magnes, który przyciąga to, o czym sami myślimy. Nie jest to jednak wygodne dla wielu ludzi, wielu będzie się czuło źle z takim postawieniem sprawy, bo naturalne dla nas jest to, że obwiniamy wszystkich innych o to, co nas spotkało. Wyciągając palce na zewnątrz w kierunku innych, czujemy się lepiej, niż gdybyśmy wskazywali na siebie. Jest nam łatwiej szukać winnego wśród innych, niż spojrzeć w lustro i obwinić samego siebie. Nie wiem jak wy, ale ja często jestem świadkiem rozmów w stylu „To przez Ciebie jestem taki zdenerwowany!”, „ To twoja wina, że nie dostałem awansu!” itp. Prawda jest jednak taka, że każdy z nas kreuje swoje własne Zycie poprzez miliony decyzji podejmowanych w każdej sekundzie, godzinie, tygodniu, miesiącu… i na każdym kroku. To jest ta decyzja, czy zapalić jeszcze jednego papierosa, czy nie. To ta decyzja, czy wypić jeszcze jednego drinka, czy nie. To ta decyzja, czy zostać w domu i oglądać kolejne 3 godziny telewizor, czy wziąć bliskie nam osoby i pójść na spacer. To ta decyzja, czy zwiąże się z takim samym typem osoby… po raz kolejny… To są tego typu decyzje, całe miliony, które podejmujemy sami i które kreują naszą rzeczywistość, tworzą nasze Życie.
Mi osobiście się to podoba, bo oznacza, ze jeżeli coś mi się w moim życiu nie podoba, sam mogę dokonać zmiany! Nie potrzebuję rycerza na białym koniu, który mnie uratuj.
Drugie przesłanie tezy Einsteina odnosi się do niesamowitej wewnętrznej siły i nieograniczonych zasobów jakie posiadamy wewnątrz nas, jako istoty ludzkie. Mamy w sobie wewnętrzne światło i moc sprawczą. Ta moc jest tak ogromna, że gdybyśmy ją sobie uświadomili w całym jej ogromie, to chyba musielibyśmy się położyć na tydzień do łóżka  z wrażenia i szoku J Każdy człowiek ma w sobie potencjał, jak żołądź z którego wyrasta gigantyczny dąb. Mamy więc dostęp do wszelkich zasobów, jakie kiedykolwiek mogłyby być nam potrzebne, aby osiągnąć w życiu to, czego pragniemy. Problem jest w tym, że nikt nigdy nas tego nie nauczył…. Nikt nie wziął nas jako małych dzieciaków i nie pokazał jak wykorzystać na zewnątrz to, co mamy wewnątrz. Dotyczy to też naszych wartości.
Jeeli wśród czytelników tego bloga znajdzie się choć jeden nauczyciel lub lekarz, pielęgniarka czy osoba zajmująca się chorymi i cierpiącymi, to wiedzcie, że chylę przed Wami czoła. Piszę to z rozmysłem, bo nauczyciele, to ludzie, którzy wyposażają nas i nasze dzieci na dalszą drogę. Dają nam wiedzę, uczą świata i życia, kształtują w dużej mierze nas i nasze charaktery. Z kolei lekarze, pielęgniarki, ludzie z szeroko rozumianej opieki społecznej, to osoby, które są przy nas i naszych bliskich,kiedy jesteśmy chorzy i cierpiący, umierający, potrzebujemy drugiej osoby i wsparcia, pocieszenia. I to własnie nauczyciele i druga opisana grupa są według mnie prawdziwymi bohaterami dzisiejszych czasów. A żyjemy niestety w świecie w którym wartości zostały postawione do góry nogami! Bo tym bohaterom właśnie, jakże ważnym osobom, jako społeczeństwo płacimy kwoty tak nieznaczne, że ledwie wystarczają im na życie... A w tym samym czasie, potrafimy płacić wręcz obrzydliwe kwoty tym, którzy biegają po boisku i kopią nadmuchiwaną skórzaną piłkę ku uciesze milionów... Czy takie są Wasze prawdziwe wartości ?
Jedną ze wspaniałych rzeczy związanych z coachingiem jest to, że pomaga on dotrzeć do wewnętrznych zasobów i prawdziwych, ukrytych w głębi nas wartości.
 
c.d.n.
Komentarze (0)
Najnowsze komentarze
2012-05-09 13:19
Błażej Kolejny ;):
Modele coachingowe - cz.1 z 2
W określaniu celów, S w akronimie SMART oznacza Simple - prosty (wyrażony w prostym,[...]
2012-03-16 16:58
Ł.Wieczorek:
Coaching blog - powrót Wieczorka
Cóż, życie....robię co mogę. Pocieszam się tym, że robię dla coachingu wiele dobrego w inny[...]
2012-03-07 19:09
Piotr Rygorowicz:
Pytania odkrywające i rozbrajające ograniczające przekonania
Człowiek jest jak książka (autorem jest życie). Tylko on sam "siebie" nie przeczytał. Jeśli[...]
O mnie
Łukasz Wieczorek
Na stałe związany z Instytutem Rozwoju Biznesu gdzie pełni rolę Dyrektora ds. Rozwoju. Praktyk biznesu, ponad 10 lat w międzynarodowych korporacjach, wieloletni dyrektor sprzedaży i menedżer, uczeń Gerarda O'Donovana, coach, mąż i ojciec, zapaleniec. Zawsze do usług... lwieczorek@irb.pl
Archiwum
Rok 2011
Rok 2010